czwartek, 28 stycznia 2016

A... come assassino - A... For Assassin

Witam
Dzisiaj zadebiutuje mało znany reżyser Angelo Dorigo.


Jednym z niewielu filmów w jego karierze jest pochodzący z 1966 roku thriller „A... come assassino” („A... For Assassin”).




Angelo Dorigo urodził się w czerwcu 1921 roku. Studiował w Centro Sperimentale di Cinematografia. Pracę rozpoczynał jako producent, montażysta i reżyser filmu dokumentalnego. Następnie poświęcił się pracy w teatrze. Pierwszym jego filmem fabularnym jest komedia z 1958 roku „Amore e guai” z Marcello Mastroiannim w roli głównej. Film okazał się sukcesem. W karierze nakręcił siedem filmów. Do dwóch z nich pisał scenariusze. Ostatnim jego filmem jest horror „Assassino senza volto” z 1968 roku. Następnie Dorigo przeniósł się do pracy nad programami telewizyjnymi.



Premiera „A... come assassino” miała miejsce 8 lipca 1966 roku. Zdjęcia kręcono w zamku Piccolomini w Balsorano, który często służył za plan zdjęciowy. Scenariusz to dzieło Roberto Natale i Sergio Bazzini. Dla Bazzini był to debiutanci scenariusz. Z kolei dla Natale był to już kolejny do filmu grozy. Napisał on wiele scenariuszy do filmów giallo. Jednak ten do dzieła Dorigo oparty był na sztuce jaką kilka lat wcześniej napisał Ernesto Gastaldi. Takie nazwiska gwarantowały znakomitą wciągającą fabułę. 



Akcja filmu rozgrywa się w zamku w którym przebywa rodzina Prescott. John Prescott posiada niebywałą fortunę, a każdy z członków rodziny liczy na przekazanie w testamencie dużej części spadku. Jednak w nocy John zostaje zamordowany. W testamencie odsłuchanym następnego dnia zaznaczył, że wszyscy członkowie rodziny muszą spędzić miesiąc wspólnie w zamku. Po tym czasie tylko trójka z nich może zgłosić się do notariusza w sprawie spadku. Członkowie rodziny knują nawzajem przeciw sobie, aż dochodzi do tragedii... 



Znakomity film mało znanego reżysera. Tak w skrócie można określić dzieło Dorigo. Akcja filmu dzieje się na zamku, w którym przebywa grupka osób chcąca odziedziczyć ogromny spadek. Kiedy zaczynają ginąć ludzie do akcji wkracza inspektor Matt. Akcja w filmie jest bardzo spokojna. Zawiła fabuła wciąga widza coraz bardziej w wir rodzinnych intryg. Każdy ze zgromadzonych knuje na swój sposób, każdy ma swój plan na zdobycie fortuny. Film nie zawiera scen brutalnych. Nie ma również mordercy w czarnych rękawiczkach. Są jeszcze lata 60-te, a krwawe filmy należały do rzadkości. Świetny jest za to klimat panujący w filmie. Ciągła napięta atmosfera panująca na zamku. No i oczywiście znakomite zakończenie.



Z punktu widzenia obsady dzieło Dorigo prezentuje się również bardzo dobrze. Niektórzy z aktorów są  mało doświadczeni, ale za to bardzo utalentowani. Udowodnili to na ekranie znakomitą grą. Przede wszystkim świetnie wypadła rola Mary Arden wcielającej się w postać Angeli Prescott. Mało doświadczona aktorka stworzyła bardzo wyrazistą i ciekawą postać. Również świetną rolę wykreował Ivano Staccioli. Jako George spisał się rewelacyjnie. W karierze zagrał w wielu filmach grozy. Na blogu pojawia się po raz trzeci.



Za zdjęcia to filmu odpowiedzialny był Aldo Tonti. Mający na koncie ponad 130 produkcji Włoch Tonti wykazał się niesamowitym talentem. Zdjęcia są bardzo dobrze dopracowane w każdej scenie. Za znakomitą muzykę odpowiadał natomiast Aldo Piga. Był to przedostatni film w karierze kompozytora. Na koncie miał zaledwie 35 filmów, do których skomponował muzykę. Są to jednak bardzo dobre ścieżki dźwiękowe. 



Angelo Dorigo potwierdził tym filmem, że jest bardzo utalentowanym reżysrem. Szkoda tylko, że przeniósł się do telewizji i zaprzestał kręcenia filmów. „A... come assassino” ogląda się bardzo przyjemnie, w ciągłym napięciu śledząc losy członków rodziny. Film nie nudzi ani przez chwilę. Bardzo dobrze zagrane role przez aktorów, a także świetna muzyka. Film obowiązkowy dla każdego fana giallo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz